W Blasku Umierającego Słońca

by Fall

/
1.
2.
3.
4.
07:51
5.
6.
03:34
7.

about

Title means "In the glare of dying Sun". Released in digipack limited to 444 copies. All lyrics by W. (Stworz).

Track titles translation:
1. Bloom and death
2. And then came the Autumn
3. In the glare of dying Sun
4. The Twilight
5. When fire consumes the spirit
6. Last days
7. And all shall perish

credits

released March 21, 2012

tags

license

all rights reserved

about

Fall Olsztyn, Poland

contact / help

Contact Fall

Streaming and
Download help

Track Name: Rozkwit i śmierć
instrumental
Track Name: I przyszła jesień
I przyszła jesień;
Z radą i refleksją, trwogą i zadumą...
Ze śmiercią i życiem na ustach
Niczym niechciany posłaniec w złotej szacie
Komu szczęście trwania, komu marność końca?

I przyszła jesień;
Jak zapowiedź czerni i zimna
Ze spokojem oddechu i wiatrem w oczy dmącym

A przebrana w czyste piękno i smutek pożegnań
I przyszła jesień, a ja w mej samotni
Maluję pejzaże pustką i piszę pieśni ciszą... po raz ostatni.

Mówią - młodość, starość, niczym rzeka
W zimnej łzie zaklęte tchnienie
Wszak dusza ni końca ni początku nie ma
Wiosna, zima, rozkwit i śmierć
Niekończąca się droga smutku
I słabość i marność i zupełna niemoc
A błękit nieba jest pejzażem nostalgii
Czyżby daremność była żywiołem życia?
Jesień - ni to radość ni to wróżba zła;
A człek zagubiony i zawieszony w zadumie.
Niczym ostatni promień słońca w kropli bursztynu.

Mówią, że tak naprawdę słońce nigdy nie zachodzi
Czemu więc błąkam się w tej szarości i ubóstwie ducha?
Nędza! Tyle zostało z wzniosłości myśli płynących nocami!
Miewałem przecież takie myśli. Myśli, które kruszą góry.
Track Name: W blasku umierającego słońca
Mówią, że człowiek sam kuję swoją drogę,
Czemu więc moja tak stroma i wyboista?
Lecz zaraz...
Wstyd, gorzki pali me trzewia
Gdy widzę iż ścieżka dzieła mego podążą w dół
W czeluść, którą sam spłodziłem
A tam już tylko spokój obojętności
I uparta pycha mego serca.
W końcu żadna cena nie jest zbyt wysoka - tak i tę zapłacę chętnie.
Nic już nie ma znaczenia. Byleby serce choć raz jeszcze zadrżało
Track Name: Kres
Zanim ostatni oddech uleci jak jaskółka ku gwiazdom
Patrzę jeszcze w dal - na popalone bezmyślnie mosty
Na jeziora łez, które pomogłem stworzyć - i na pomniki mych czynów
Krzywe, szkaradne, odrażające

Czarnych kruków stado, niczym najmroczniejsze myśli na ołowianych niebach
Tak niewiele, by białe płótno ukojenia otuliło ten udręczony krajobraz
Jakże piękny, jakże dostojny! Dręczące piękno końca wszystkiego!

Lecz jednak serce wygrywa wzniosłe pieśni...! Bije, bije nieśmiało
Echem roznosząc się po pustych zakamarkach duszy.
I dziwna tęsknota wzbiera w duchu

Mgła jako całun otula wszystko i zapada szara cisza
O, jesieni! Żywiole cichej nuty refleksji - tak wiele masz twarzy!
Dla jednych jesteś gorzkim końcem. Dla innych błogim spokojem
Piękno i smutek uchwycone w ostatnim promieniu słońca.

Rozkochałem siebie samego w tej martwocie!
I płaczę, i tonę w rozkosznej melancholii - to przyszła jesień.

To rzeka płynie i płynę wraz z nią poprzez ciche lasy
I patrzę, a każda sekunda jest kolejnym opadającym liściem.
Każde uderzenie serca jest odą - do nieskończoności.
Track Name: Gdy ogień trawi ducha
Gdy jesień stała się najwznioślejszą sztuką, a świat jej płótnem.
Ja wędrowiec na krańcach mego świata
W słabym blasku umierającego słońca podziwiam ją
Tyleż piękna w życiu zastygłym niczym kamień.
I nieważne, że z rzeką tą płynę tylko w dół.
Ku zimie mego życia, które jednak tak trudno zostawić!

I kolejny zachód słońca, kolejny obrót koła
To przyszła jesień.
I znów płoną lasy, a niemy zachwyt zabiera dech

Jesień...! A rzeka płynie i ja wraz z nią,
Łzy i ciężar na duszy człeka próżnego,
Tkniętego skruchą o zmierzchu czasu. Za późno?

To przyszła jesień.
I znowu pustka. Dziwna nostalgia - ogień trawiący ducha!
To przyszła jesień.
Szarość i kolor, cisza i pieśń, duma i zachwyt

...A rzeka płynie i ja wraz z nią...

Za późno...
Track Name: Ostatnie dni
Instrumental
Track Name: I zniknie wszystko
Wszak tak prosto jest płynąć z prądem
Śnić nie wyśnione, zapominając o troskach
Jak drzewa jesienią zrzucają liście
Pożółkłe, przebrzmiałe, zbędne i stare
I z każdym kolejnym opadającym liściem
- znika kolejne wspomnienie; Aż do końca, aż do dna!

Gdy słońce odejdzie - a gdy inni powrócą
Ja pozostanę w mej samotni z sennymi widziadłami

Ptaki nigdy nie wrócą, a lasy się nie odrodzą!

A niebo zionąć będzie gwiezdną pustką, największą tęsknotą!
I tylko wiatr zaśpiewa nad tymi krajami smutku!
I zniknie wszystko!

Czy świt kiedyś nie nadejdzie?
I nastanie tylko mrok, rozbity polarnym blaskiem
A świat umrze przyodziany w biel
I umrę wraz z nim

Gdy słońce odejdzie - a gdy inni powrócą
Ja pozostanę w mej samotni z sennymi widziadłami

A potem już tylko ja...
Tylko ja...
Ja i cisza...
Bezpowrotnie...
Zima!